Okręty:
Łodzie są klasycznym symbolem cywilizacji wikingów. Ich piękno i konstrukcja dowodzą wysokiego poziomu rzemiosła. Umożliwiały zarówno najazdy ze Skandynawii, jak odkrywanie i kolonizację Północy. Łodzie wikingów były długie i wąskie, ostro zakończone z obu stron (tak zwane "podwójne zakończenie"). Budowano je z wąskich, zachodzących na siebie desek (tak zwana konstrukcja klinkierowa). Deski wygięte były ku każdemu z końców i łączyły się z dziobnicą przodu i rufą z tyłu. Pale były często ozdabiane rzeźbionymi głowami zwierząt lub innymi kunsztownymi wizerunkami. Wojenne łodzie wikingów - "długie łodzie" przypominały współczesne łodzie przybrzeżne - były otwarte i nie miały pokładu. Mniejsze łodzie używane do handlu i poszukiwań, w języku staronorweskim zwane knőrr, częściowo przykryte były pokładem. Było to konieczne, aby uchronić towary od zamoczenia. Oba typy łodzi miały żagle, ale długie łodzie napędzano prawdopodobnie głównie wiosłami, żagle wykorzystywano tylko wtedy, gdy lodzie płynęły z wiatrem. Odpowiednie wiosłowanie było niezwykłe ważne podczas bitwy morskiej. Łodzią należało manewrować tak, aby znaleźć się w dogodnej pozycji do ataku lub wycofać się ze strefą ostrzału. Nie można było czekać na zmianę wiatru. Z kolei łodzie handlowe musiały mieć miejsce na ładunek i mieściło się w nich jedynie kilku wioślarzy - chodziło przecież jak największy zysk. Dlatego knőrr zabierał niewielu wioślarzy potrzebnych podczas wchodzenia i wychodzenia z portu oraz podczas rejsu wzdłuż wybrzeża. Łodzią kierowano za pomocą bocznego steru. Przypominał on raczej wiosło niż ster w dzisiejszym rozumieniu. Łodzie wikingów nie odpowiadają naszemu wyobrażeniu o łodzi. Były o wiele bardziej skomplikowane, niż to się może wydawać. Docierano na nich do wszystkich części Europy, podróżowano po Morzu Śródziemnym, za koło polarne oraz przez Atlantyk na Grenlandię i do Ameryki Północnej. Jeśli chodzi o wyprawy do Ameryki, łodzie, na których płynęli wikińscy odkrywcy, nadawały się do tego lepiej niż statki użyte przez Kolumba pięćset lat później. Aby to udowodnić, zbudowano kopie łodzi wikingów.
|
|
W 893 roku jedna z takich zrekonstruowanych łodzi przebyła szlak Norwegii do Ameryki Północnej w ciągu dwudziestu ośmiu dni, rozwijając prędkość od dziesięciu do jedenastu węzłów. Doświadczona załoga wikingów przypuszczalnie dokonywała tego jeszcze sprawniej. Łódź była kopią w skali jeden do jednego, łodzi wykopanej z grobowca w Gokstad w fiordzie Oslo w 880 roku. Idealnie zachowana długa łódź (23 m długości i 5,2 m szerokości) należy do najpiękniejszych zabytków jakie kiedykolwiek odkryto podczas wykopalisk. Równie piękna jest bogato zdobiona łódź o zbliżonych wymiarach (21,2 mx 5,2 m), wydobyta w 1904 roku z oddalonego zaledwie o kilka kilometrów kurhanu w Osebergu. Obie łodzie pochodzą najprawdopodobniej z IX wieku. W wyniku błędnej interpretacji obie "długie łodzie" stały się symbolem osiągnięć żeglarskich wikingów. W rzeczywistości nie na długich łodziach, ale na krótszych i szerszych knórrach odbywali wikingowie większość swoich dalekomorskich podróży do miejsc takich jak Grenlandia i Ameryka. Jednakże aż do 1962 roku archeologom nie udało się znaleźć łodzi knórr. Wówczas to, podczas prac wykopaliskowych w fiordzie Roskilde w Danii odkryto kilka łodzi zatopionych razem w celu zablokowania wejścia do portu podczas morskiej potyczki w XI wieku. Jedną z nich był knórr o wymiarach 16,1 m długości i 4,5 m szerokości. Kopia tej łodzi, o nazwie Saga Siglar ("saga o żeglarzu"), opłynęła świat w 1985 roku.
Konstrukcja łodzi:
Pływając na otwartych morzach, korzystali z dużego, prostokątnego żagla. Do manewrowania na wodach przybrzeżnych i śródlądowych składali maszt i używali wioseł. Wiosła przekładano przez dulki albo otwory w burtach, żeby łatwiej było nimi poruszać. Wioseł mogło być, w zależności od wielkości łodzi od kilku do kilkudziesięciu. Wikingowie znakomicie potrafili połączyć te dwie metody z bardzo zwrotnym kadłubem, bowiem kadłub żaglowca musi być szerszy i wyższy niż statku poruszanego tylko wiosłami (stosunek długości do szerokości wynosił 7:1).
|
|
Skandynawowie rozwiązali ten problem wprowadzając kil, który nadawał okrętowi wytrzymałość, stabilność i zwrotność. Wynaleźli również ruchomy maszt, który można było dowolnie kłaść i stawiać niezależnie od kaprysów pogody. Żagle zapożyczono z południowych krańców Europy tuż przed początkami ery Wikingów. Żagle robiono najczęściej z płótna, choć czasem także z wyprawionych skór. Bywało, że wikingowie farbowali żagle na kolor krwistej czerwieni, aby wzbudzić strach u przeciwników. Reja wielkiego żagla zawieszona była na podnoszonym maszcie, a wiosło sterowe, podobnie jak w innych skandynawskich okrętach, przegubowo zamocowane na części rufowej prawej burty. Załoga spała w skórzanych śpiworach a w czasie deszczu zabezpieczała się brezentem rozkładanym na kształt dużego namiotu. Na łodziach znajdowało się 40-80 wioślarzy i przynajmniej tyle samo wojowników. Nad wiosłami, wzdłuż burt okrętu, na specjalnej zewnętrznej listwie zawieszone były tarcze wojowników, które podwyższały wolną burtę okrętu i ochraniały wioślarzy.
Statki, które budowali, były arcydziełami sztuki szkutniczej. Posiadały niezwykłą dzielność morską konieczną do przetrwania sztormów północnych mórz. Pod żaglem osiągały prędkość kilkunastu węzłów (mil morskich na godzinę), kilka razy więcej niż późniejsze o 500 lat statki Kolumba, i co więcej, pozwalały na halsowanie, żeglugę pod kątem ostrym do wiatru. Właśnie Wikingów uważa się za odkrywców tej szlachetnej sztuki, dzięki której płynąc zygzakami ostro do wiatru można osiągnąć cel leżący w linii wiatru. Statki Wikingów nie posiadały pokładów, nie dawały więc załodze schronienia przed deszczem i zimnem, zdawało się jednak nie być to wtedy tak istotne, chociaż dzisiaj odstraszyłoby wielu żeglarzy-turystów. Dzięki wykopaliskom sztuka szkutnicza Wikingów jest dość dobrze znana, zbudowano nawet kilka replik ich statków, które bez trudu przemierzyły Atlantyk i odbyły wiele innych rejsów potwierdzających kunszt mistrzów sprzed ponad tysiąca lat. Nie jest znana natomiast sztuka nawigacji, która pozwalała im na swobodną żeglugę po Atlantyku Północnym i morzach Europy. Wiadomo, że Wikingowie Ziemię uważali za kulę. Na podstawie obserwacji astronomicznych i zdrowego rozsądku dopracowali się abstrakcyjnych pojęć szerokości i długości geograficznej, koła polarnego, które osiągali niemal na co dzień, a także pojęć biegunów, zwrotników i równika, do których nigdy nie dotarli. Byli ludźmi morza, więc nawet po przyjęciu chrześcijaństwa pobłażliwie traktowali poglądy o płaskości ziemi głoszone wtedy przez Kościół i średniowiecznych uczonych. W filozoficzne spory, czy ziemia czy słońce jest środkiem świata, nie wdawali się, być może dlatego, że są one bezprzedmiotowe z punktu widzenia nawigacji. Wikingowie nie posiadali kompasu w dzisiejszym znaczeniu, ale kierunki na pełnym morzu wyznaczali bezbłędnie, i to nawet w dni pochmurne, których na Północy nie brakuje. Mieli też znakomite wyczucie odległości i być może jakiś inny zmysł lub instynkt, który później zaginął.
Szwedzki kapitan żeglugi morskiej Magnus Andersson odkrył pod czas rejsu na zrekonstruowanej łodzi z Gokstad do Ameryki w 1893 roku, że klinkierowe łodzie wikingów zachowują się w niezwykły sposób na morzu. Andersson zaobserwował, że korpus łodzi nagina się do fal morskich: statek wykazuje taką elastyczność, iż górna część burty może odgiąć się od linii prostej o 15 cm, nie tracąc przy tym na szczelności. Kiedy z jednej strony fala napiera na kil statku, żagiel może być tym samym czasie pod naporem wiatru z przeciwnej strony. Możliwość skręcenia i "naddania" o kilkanaście centymetrów jest wielkim atutem. Niebezpieczeństwo przełamania łodzi pod wpływem naprężeń zostaje zredukowane, a do budowy łodzi można użyć znacznie lżejszych materiałów, niż gdyby statek miał sztywną konstrukcję. Prostota formy większości elementów z łodzi wikingów może być myląca. Kwadratowy kształt żagli opisywanych lodzi i dowody na używanie wioseł sugerowałyby, że wikingowie żeglowali wyłącznie przy sprzyjającym wietrze. Eksperymenty, zwłaszcza z urządzeniem zwanym beitiass, które pozwała wysunąć krawędź żagla, umożliwiając lepsze wykorzystanie siły wiatru, to dowód, że knórr był bardzo sprawny w żegludze pod wiatr. Również przypominający wiosło ster, mimo swej prostoty, był niezwykłe efektywny, o czym przekonał się Magnus Andersson. Taki ster miał jeszcze jedną zaletę: można go było podnieść kiedy statek lądował na plaży. Statek ze sterem na rufie wymaga nabrzeża i pogłębianych kanałów. Giętkość i wytrzymałość łodzi wikingów pozwalała im przetrwać w niezwykle trudnych warunkach morskich i mimo groźnych fal do pływać bezpiecznie do brzegów.
Nawigacja:
Proste techniki nawigacyjne wikingów wzbudziły liczne wątpliwości. Uprzedzenia kulturowe szczurów lądowych odcisnęły piętno na tym aspekcie badań. Wielu naukowców pochopnie i bezpodstawnie twierdziło, że wikińscy żeglarze niechętnie zapuszczali się na pełne morze, ponieważ bali się stracić z oczu linię brzegową. Film z Kirkiem Douglasem, (Wikingowie) jest najlepiej znanym przykładem fałszywego mniemania, że wikingowie musieli posługiwać się kompasami magnetycznymi, aby żeglować poza wody przybrzeżne. Lektura sag dostarcza dowodów, że wikingowie z zamiłowania byli żeglarzami dali morskich i z pewnością nie znali kompasu magnetycznego. Badacz, który przy biurku ogląda mapy, może nie mieć wyobrażenia o prawdziwych warunkach, z jakimi spotyka się żeglarz na morzu. Na morzach północnych żeglarz, wspomagany prądami i mierząc wysokość Słońca i Gwiazdy Polarnej, oraz dzięki umiejętności sterowania w linii prostej przy stałym wietrze i układzie fal, nie potrzebuje kompasu. Układ chmur, drogi przelotu ptaków i pojawianie się zarysów jakichś kształtów zza linii horyzontu, to wszystko umożliwia dość łatwe wykrycie lądu nawet z dużej odległości. Żeglarzom orientującym się według tych wskazówek nie groziło, że nie trafią do celu. Łodzie schodziły z kursu tylko we mgle lub podczas sztormu, kiedy żeglarze tracili punkty odniesienia i byli zdezorientowani. Przydarzyło się to Bjarniemu Herjolfssonowi, kiedy pod koniec X wieku wypłynął z Islandii w kierunku Grenlandii. Choć zboczył mocno z kursu i kierował się na Amerykę Północną, zdołał od naleźć drogę do Grenlandii, gdy tylko ustała burza. Ponieważ była to jego pierwsza podróż w te strony, a o Ameryce w ogóle nigdy nie słyszał, musiał mieć niezwykłe umiejętności żeglarskie, podobnie jak inni wikingowie.
BIBLIOGRAFIA:
Jonathan Wooding - "The Vikings"
W. Brogger, S. Haakon - "The viking ships"
Collen Batey , Helen Clarke, R..I. Page, Neil S. Price - "Cultural Atlas of the Vikings World"
P.G. Foote, D. Wilson - "Wikingowie"