.:  O mnie
.:  Moje plany
.:  Wolin

.:  Wojownicy
.:  Okręty
.:  Broń
.:  Wierzenia
.:  Sztuka
.:  Kontakt
.:  Linki

.:  Festiwal
.:  Skansen
.:  Galeria

.:  Księga gości




XIII Festiwal Słowian
i Wikingów
Wolin 20-22.08.2007

plakat








www.e-projekt.net.pl


zgodny z xhtml 1.1 zgodny z css


O sobie:

Na pytanie, kim jestem odpowiedzi nie uzyskałem do dziś. Jestem synem, bratem, mężem, ojcem i chyba dobrym przyjacielem jak sądzę. Mój znak zodiaku to skorpion, to tłumaczy moją ciekawość świata i ciągłe poszukiwania. Dzięki tej ciekawości odkryłem moją pasję życiową, bycie wojownikiem, bycie Jomsborczykiem. W życiu prywatnym jestem funkcjonariuszem pożarnictwa czyli potocznie mówiąc - strażakiem i już wszystko wiadomo skąd pociąg do ryzyka i czegoś na pograniczu. To mój zawód sprawił, że nie mogłem wybrać jako hobby majsterkowania - to za nudne i monotonne. Kierować się kodeksem wojownika to jest to, o czym marzyłem w młodości, odwaga, spryt i brak lęku to cechy wojownika. Życie w XXI w. to pływać w szambie, otoczony jesteś gównem i smrodem. Ludzie za złotego dukata sprzedadzą wszystkie życiowe wartości, jakimi są honor, wiara, miłość, przyjaźń i szacunek. Kodeks wojownika, którym się kieruje pozwala mi spokojnie spać z czystym sumieniem i tylko to się liczy. Jestem dumny, że urodziłem się w Wolinie, które to miasto zwane było w IX w Wineta - Jomsborg, więc jestem dumny, że jestem Jomsborczykiem.

Joanna:

Moja żona Joanna - cudowna kobieta, zawodowo pedagog, umysł ścisły, matematyk. Kobieta ta stabilizuje w naszym związku moją porywczość, fantazję i burzliwość charakteru. Bez jej pomocy nie osiągnąłbym tego czego już dokonałem i misja którą mam jeszcze wypełnić bez jej dotknięcia będzie klapą. Jak widać aby być blisko i mieć wszystko pod kontrolą zdecydowała się zostać kobietą wojownika, lecz nie do końca akceptuje wierzenia kobiety wczesnośredniowiecznej, wprowadzając korekty, doszukując się w źródłach i przekazach historycznych dowodów na obecność kobiet silnych i władczych. Kto ją zna wie, że dopina swego - za to ją kocham.

Patrycja:

Moja córka, niezłe ziółko, mieszanka genów taty i mamy, co w efekcie daje eliksir wybuchowy i trudny do okiełznania. Osóbka ta uwielbia wikingowanie, wyprawy i bycie dzieckiem z tamtych czasów. Jak widać moje hobby jest dla mnie i mojej rodziny sposobem na miłe spędzenie wolnego czasu a także sposobem na życie.

Moi przyjaciele:

Przyjaciel - to osoba na której możesz zawsze polegać. Przyjaźń to odpowiedzialność za swoje działania, bo aby mieć dobrego przyjaciela sam najpierw musisz być dobrym przyjacielem. Człowiek który nie nadużywa twojej życzliwości nie wykorzystuje twojej słabości, który prosi o pomoc tylko w naprawdę krytycznej sytuacji to jest prawdziwy przyjaciel. Przeżyjesz połowę życia i mianem przyjaciela nazywał będziesz ludzi którzy nimi nie są, a w najmniej oczekiwanym momencie otrzymasz pomocną dłoń od człowieka który, zawsze był w cieniu waszej znajomości. W jednej chwili zrozumiesz, że to jest ten człowiek, bezinteresowny, spontaniczny i przede wszystkim nie natarczywy. W życiu człowiek przeżywa kilka rodzajów przyjaźni, miewa się przyjaciół z którymi chce się spędzać wolny czas, z innymi bawisz się najlepiej, są tacy z którymi poszedłbyś do walki na śmierć i życie, są i ci którzy stoją w cieniu a w razie potrzeby pomogą. Jest tak dlatego, że ciężko jest spotkać człowieka który posiadałby wszystkie cechy wymienionego przyjaciela. Jestem szczęściarzem bo mam przyjaciół o wszystkich charakterach.

Drużyna:

Drużyna do której należę to CENTRUM SŁOWIAN I WIKINGÓW. Jesteśmy wielcy i niepowtarzalni, jedyni w swoim rodzaju, jesteśmy.... zajebiści, przepraszam ale to odpowiednie słowo. Nasze bractwo jasnieje blaskiem piorunów ciskanych przez Odyna, uderzenia naszych mieczy są jak uderzenia młota Thora, boga wojny a lędźwia naszych wojów są mocne jak członek boga płodności Freya, oczyma Światowida patrzymy na cztery strony świata - tacy jesteśmi. Stać na polu walki u boku takich ludzi to zaszczyt. Według przekazów pisanych do Bractwa Jomsborskiego przyjmowano mężczyzn od 15 roku , obraza słowna, donosicielstwo i protekcja między drużynnikami była surowo wzbroniona. Wszystkich obowiązywała solidarność we wszystkim. Łupy wojenne dzieliło się według zasług albo sprzedawało a uzyskane pieniądze szły na wspólne potrzeby druzyny. Za przekroczenie owych praw wyrzucano z pohańbieniem z bractwa. Wikingowie z Junnego zasłyneli w okolicach M. Bałtyckeigo jak i w świecie pod nazwą "Jomskich zbójców", tacy byli waleczni i okrutni zarazem, chciwi sławy, łupów i zwycięstwa. Z warownego Jomsborga wypływali na swych zwrotnych łodziach i zapuszczali się w głąb zatok, wiosłowali w górę rzek, ściągając z podbitych ziem haracze, a niepodbite tereny i ich mieszkańców zwalczali ogniem i orężem, rabując i gwałcąc. Kwestią wyjaśnienia, określenie Wikingowie nie jest określeniem narodowości, nazwa ta pochodzi od wykonywanej profesji, w staroskandynawskim języku wyprawa mająca przynieść korzyści materialne i terytorialne nazywana była wikingiem, płyneło się więc na wiking. Z tego wynika, że wojownicy płynący na taką wyprawę to wikingowie lub inaczej piraci morscy. Takie piractwo morskie zapoczątkowały ludy skandynawskie ze względu na ograniczenia terytorialne i ekonomiczne i przyrost naturalnyna swoich ziemiach. Wyprawy te okazały się dobrym sposobem zarobkowania i z czasem zrozumieli to mieszkańcy najeżdzanych terenów , wśród nich byli także słowianie. Dlatego w szeregach "Bractwa Jomskiego" znajdowali się mężni wojownicy różnych plemion, nacji i wyznań, łączyła ich żądza sławy i łupów. Będąc Jomsborczykiem jestem słowiańskim wojem uprawiającym wiking.